13.01.2013

Today, tomorrow, always!

Powiem Wam szczerze, gdyby nie wspaniała pani Ania (której jeszcze raz serdecznie dziękuję za podarunek), nie wiem co by było z przyszłością bloga. Istnieją jeszcze ludzie bez jadu, którzy mają w sobie tyle ciepła, że starcza go także dla innych. Dziękuję, że właśnie takie osoby są ze mną i nie chodzi mi tu zupełnie o bloga. Tylko w życiu codziennym. Bez Was nie dałabym sobie kompletnie rady. Piszę to tutaj bo blog traktuję jak swój mały pamiętnik. Dla mnie ubranie to mój styl życia, to moje samopoczucie, to nieodłączna część mnie. Dlatego jedno nie funkcjonuje bez drugiego. Widać to wyraźnie w każdym poście. Raz jestem "kolorowym ptakiem" jak to określiła moja przyjaciółka, a raz "country girl". 

TAK WIEC: WRACAM! I ŻADNI HEJTERZY MI NIE STRASZNI!!

SH sweater; Crafted worker boots; House outlet jacket; allegro trousers; 
vintage rings and bag; H&M hat.

 foto: RN

6 komentarzy:

  1. Świetny ten Twój " styl życia...". Nie przejmuj się co wypisują inni! Pisz więcej, bo miło mi się czyta Twoje posty, a zdjęcia rewelacyjne. :) A. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Superowo! Jakie piekne oczy! Usmiechniete! Brawo!!!
    A ludzi z jadem omijaj szerokim lukiem Paulinko i... pisz, pisz, pisz swojego bloga. On jest Twoj i tylko Twoj.
    Boze! Ile tam u Was sniegu!?

    Anna L. :-)

    p.s. fajna torebka!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero Pani mi uświadomiła, że warto pisać :)
      A śniegu dziś jest jakieś 2-3 razy więcej..

      Usuń
  3. Haterzy trzymają rękę na pulsie... A Twoja nowiutka stylizacja jak zwykle na poziomie kreta na Żuławach Wiślanych. Sexi ciapki, buziaki kochana. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak więc jestem kretem :) pozdrawiam jak zwykle anonima..

      Usuń
    2. Na dobrą sprawę, skoro lamerzy, o pardon, haterzy oceniają Twoją stylizację na "poniżej depresji" (brawo za jakże udaną metaforę, koleżanka/kolega zabłysnęła/ął - należy się owacja na stojąco), to znaczy, że można Cię zaliczyć do jakiejś niszy. I tak sobie myślę, że jednak fajniej wyglądać inaczej (co nie równa się "podobać się wszystkim"), niż udawać znawcę mody kupując ciuchy w sieciówkach i w ciągu miesiąca polubić na facebooku wszystkie "sławne i modne" fashion blogi. Podałam taki czysto hipotetyczny przykład oczywiście ;)

      Także trzymaj się Chomiku, czy tam krecie.

      Usuń