23.11.2012

If i could...

Szczerze powiedziawszy, przez ostatni czas migałam się jak mogłam przed wszystkim co związane z blogiem. Kąśliwe uwagi i niecenzuralne obelgi jakoś szczególnie mnie nie przyciągały. 
Rozumiem, że nie mam wyglądu modelki. Rozumiem także, że nie ubieram się w ciuchy z najnowszych kolekcji, nie jestem zgodna ze sklepowymi nowinkami. Nigdy tego nie ukrywałam. Ale czy nie o to właśnie chodzi w całym tym modowym świecie? Żeby kombinować i szukać dopełnienia siebie? Bo przecież strój ma cię ubrać, nie przebrać. Ja kocham modę na swój sposób, nikogo nie zmuszam do akceptowania mnie, czy jakichkolwiek moich wyborów.

Po tym przydługim wstępie, coś o zdjęciach. Wyglądam jak mały, kolorowy elf. Jednak zupełnie mi to nie przeszkadza. Płaszcz jest zdezelowany do granic możliwości, ale moja miłość nie przeminie, dopóki jest cień szansy na normalny wygląd :)

DIY tunic; Crafted worker boots; Terranova (old) + DIY sweater; bershka trousers; 
H&M, DIY allegro brancelets; SH coat; DIY (my mom) snood.

 foto: RN

2 komentarze:

  1. Ważne jest aby czuć się dobrze z samą sobą!!! (ps. moja ulubiona tunika:D)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, sylwester za pasem! Czekamy na nowe trendy, pozdrawiam cieplutko ! :)

    OdpowiedzUsuń