21.10.2012

I don't want to miss a thing

Może dzisiaj zacznę od koszuli. Najbardziej przemawiają do mnie męskie egzemplarze. Czasem ubieram je do zwykłego stroju tak jak dzisiaj. Innym razem, do legginsów zupełnie jak bohaterka filmu "Miłość i inne nieszczęścia", który dziwnym zbiegiem okoliczności oglądałam wręcz na okrągło w czasie bycia nastolatką. Uważam, że kobiety wyglądają w nich lepiej niż sami mężczyźni ;)

Z drugiej strony, mój chłopak zawsze trzyma się zdania, że płeć żeńska potrafi wszystko przysposobić jako trend. Przykładem mogą być tzw. bryczesy, noszone przez osoby zajmujące się końmi przeniesione na ulice. Dokładnie tak samo jest z wszechobecnym stylem militarnym. Kolor khaki, moro, militarne kurtki itd. ogromną falą zalewają blogosferę. Ja szybko połknęłam haczyk. "Odkurzyłam" swoją starą, zapomnianą białą kurtkę. Dodałam trochę akcentów kobiecych (kolczyki i różowa szminka), kolorystycznych (torba), "pogodowych" (mgła jak z mlecznej krainy) i wyszedł miks PollyLook'owy. 
Swoją drogą byłoby wspaniale móc pstryknięciem ręki zmieniać pogodę w swoim najbliższym otoczeniu :)


Atmosphere skirt; Crafted worker boots; my bf Springfield shirt; 
Terranova (old) jacket; reserved bag ; Diva earrings.

foto: RN

1 komentarz:

  1. ,,Kto lubi: dziękuję.
    Kto nie zagląda: niech spróbuje :)"

    ... i lubię i zaglądam. Choć muszę przyznać, że z braku czasu szybko, szybko, szybko czytam i szybko, szybko, szybko oglądam... a raczej podglądam w czym Ty Paulinko gustujesz, żeby nie popełnić... indiscretion...bo parę rzeczy już dla Ciebie ,,schomikowałam". Leżą sobie tutaj i czekają na odpowiedni moment.
    Tak trzymaj!!!
    Serdeczności
    Anna Lutomska

    OdpowiedzUsuń