12.11.2011

Burgundy in my mind

Obiecana kreacja urodzinowa. Spódnicę uszyłam sama i jestem z niej bardzo zadowolona. Maxi skirt chodziła mi po głowie od długiego czasu ale nie mogłam znaleźć tej idealnej. Moja maszyna podołała wyzwaniu.

Włosy są krótsze o jakieś 20 cm. Ja widzę dużą różnicę ale mało kto zauważył w ogóle jakąś zmianę.

Dziękuję także za wsparcie, postanowiłam nie usuwać bloga:) Mam dużo satysfakcji z tego, że mam swoje miejsce w przestrzeni.

Ciekawe tylko czy ktoś to wszystko czyta i ogląda?

shoes: allegro; skirt: my (DIY); shirt: h&m; neklace: stradivarius; 
bag, belt, scarf: SH; leather jacket: vintage;

foto :RN

8 komentarzy:

  1. Oczywiście, że zauważa! Ja zauważam!!! A w tych czerwonych szpilkach byłaś Gwiazdą wieczoru :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie, że ktoś tu zagląda!
    Podjęłaś słuszną decyzję, początki zawsze są ciężkie niedługo będzie już z górki :) Spódniczka piękna, ale w szpilkach się zakochałam.

    Tulę!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteście kochane, dziękuję :* Bez Was wszystkich nie dałabym rady <3

    OdpowiedzUsuń
  4. pięknie :* masz talent ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. też widzę różnice 20cm kochana :D pięknie. tzrymaj tak dalej :).

    OdpowiedzUsuń
  6. no i ja :) Bo fajnie popatrzeć, że ktoś umie się ubrać, jak samemu się tego ni potrafi xD
    Eliza ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Złaź z tego rozwalającego się balkonu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Czyta czyta i ogląda na bieżąco:) Hmm te piękne czerwone szpileczki. Ela

    OdpowiedzUsuń